Aby nie stać się posiłkiem w naszym własnym domu.

Swoje krwawe żniwo zaczęła zbierać już w prehistorii. Jej jedynym celem jest pożywianie się. Pożywianie się krwią ludzką. Cały jej organizm został skonstruowany w tym jednym, jedynym celu.

Trzy pary odnóży, zakończone pazurami służą jej do wczepiania się w nasze ciało. Jej oczy nie zostały stworzone do widzenia, a jedynie do oceny, czy jest dość ciemno, aby mogła wyjść z ukrycia. Czeka spokojnie aż zaśniemy, lub nieopatrznie znajdziemy się sami, po ciemku w jej obecności. Nie usłyszymy, że się zbliża, a kiedy pozwolimy sobie na utratę czujności, jesteśmy jej.

Gdy będzie się nami pożywiać, urośnie w siłę. Już nie jest blada. Nasza siła życiowa nadaje jej barwę brązu, a ona sama jest gotowa do lęgu.

Może czekać na nas dniami, tygodniami, nawet miesiącami. Do tego czasu nie musi pożywiać się nikim, ani niczym innym. Jest cierpliwa. Do końca nie wiadomo, dlaczego przychodzi, są różne teorie. Tysiące lat temu pożywiała się nietoperzami, póki pierwsi, nieostrożni ludzie nie postanowili zasiedlić jaskiń, w których żerowała. Od tamtej pory biorą się w naszych domach nie wiadomo skąd.

Stworzenie, o którym mowa, to pluskwa domowa. Sama w sobie może nie napawa strachem. Ma zaledwie kilka milimetrów wielkości, ale wyobraźmy sobie, że z jednej takiej pluskwy rodzi się pięćset kolejnych. A z każdej z tych pięciuset kolejne pięćset. Nie trzeba mnożyć tych liczb, aby mieć pojęcie o jakich liczbach mówimy. Ich ukąszenia są uciążliwe i jak pisałem wcześniej, w zasadzie nie wiadomo, co powoduje, że wybierają sobie akurat nasze mieszkanie. Kiedyś sądzono, że biorą się ono z brudu, piętnując rodziny, które padły ich ofiarą. W tej chwili wiemy, że mogą pojawić się wszędzie, niezależnie od stopnia higieny osób, które zamieszkują dany dom.

Najgorszy jest fakt, że bardzo, a le to bardzo trudno je wytępić. Metody, o których się słyszy, są dość radykalne. Proponuje się remont, aby zaszpachlować ewentualne otwory, którymi mogły się dostać. Walczy się z nimi suchym lodem, lub podgrzewanym powietrzem do temperatury powyżej sześćdziesięciu stopni Celsjusza. Ostatecznym rozwiązaniem jest wyprowadzka i niestety, wiele osób faktycznie zmuszona jest korzystać z tej ewentualności.

Czy jednak faktycznie jesteśmy bezsilni wobec tej plagi? Czy musimy mrozić lub podgrzewać miejsce w którym żyjemy? Jak pokazuje nam rynek, jest kilka dostępnych środków, aby w miarę bezinwazyjnie pozbyć się intruzów. Pamiętajmy jednak o tym, aby wybierać je rozważnie. Wszak stawką jest komfort życia nas i naszych bliskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Why ask?